Zewsząd słyszę głosy, skargi i reklamacje, że mało piszę. A tak! Bo i nie bardzo jest o czym, skoro śnieg wszystko skrupulatnie przykrył. :(((
No, ale skoro już tu zajrzałam, to słów kilka o najnowszym filmie Jamesa Camerona. Byłam, widziałam, zailczyłam i - tu z góry przepraszam wszystkich fanów, których te słowa rozczarują - ochów i achów nie będzie. Oczywiście, warto zobaczyć efekty specjalne w 3D, najnowsze osiągnięcia techniki komuterowej itd., ale treści najwyraźniej brak. Zdecydowanie nie ma porównania z filmem "Titanic". Wszak scenariusz do tego ostatniego napisało samo życie, a scenariusz do "AVATARA" - no cóż, chyba ktoś bardzo znudzony, komu nie chciało się wyjść poza oklepane schematy: walkę Dobra ze Złem, w której najlepsze efekty osiąga się wtedy, gdy coś się totalnie rozwali, zburzy, rozbije w drobny mak przy użyciu jak najbardziej wymyślnych rodzajów broni. Upatrzony cel najlepiej osiągnąć idąc po trupach i niszcząc po drodze wszystko, co się napotka. Tak ogólnie zostali przedstawieni - w przeważającej większości Źli i głupi - Ziemianie. Miało być też proekologicznie - mieszkańcy planety Pandora żyją zgodnie z naturą (tu - sprawiedliwie - wielkie brawa dla scenografa oraz za piękne ujęcia), jednak i oni w chwili desperacji, ujeżdżając piękne i kolorowe ptaki, chwytają za broń zdobytą na przeciwniku i to z niej strzelają, zamiast z łuków...
Zewsząd słyszę mnóstwo pochwał i zachwytów nad "AVATAREM". W jednym ze swoich programów pani Małgorzata Domagalik na przykład porównała to "dzieło" do filmu "Czas Apokalipsy" Coppoli. No cóż - jak powiedziała jedna z moich znajomych - "chyba nawdychała się za dużo napalmu o poranku". U Coppoli sceny przemocy czemuś służyły, o czymś opowiadały, jak i cały film, który jest bardzo mocny i poruszający. W "AVATARZE" sceny przemocy (które stanowią 80 procent filmu) moim zdaniem nie służą niczemu.
No cóż, pewnie się starzeję. Ten film na pewno przeznaczony jest dla młodszych widzów. Tylko że - jak każdy dobry film, do którego to miana "AVATAR" niewątpliwie chce pretendować - powinien zawierać jakieś głębsze przesłanie. Strach pomyśleć, czego może z niego nauczyć się młodzież... Zdecydowanie nie polecam.
Wkrótce wybieram się na "Nine".
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz